HODOWLA a pseudo-hodowla

czyli różnice nie tylko w cenie.

 

WSTĘP

 

Na początek małe wyjaśnienie: w tekście użyto sformułowań "hodowla certyfikowana" i "pseudo-hodowla" i nie jest to oficjalne nazewnictwo. Zabieg ten został zastosowany na potrzeby poniższego tekstu i ma na celu wyraźne zaznaczenie różnicy pomiędzy tym, jak hodowle są zarejestrowane, jak są prowadzone itp.

 

Pod pojęciem "Hodowla certyfikowana" opisuję wzorcową, polską hodowlę posiadającą Certyfikat Rejestracji Nazwy Przydomka Hodowlanego, zarejestrowaną w Urzędzie Skarbowym, zrzeszoną w jednym z klubów hodowców kotów rasowych będących (za pośrednictwem ww. klubu) członkami Światowej organizacji WCC (którego członkami są organizacje Międzynarodowe tj FIFe, WCF, TICA itp) lub FFE i podlegające regulaminowi ww. klubu. "Hodowla Certyfikowana" każdemu kocięciu wydaje rodowód uznawany na całym świecie.

 

Pod pojęciem "pseudo-hodowla" opisuję "działalność" nigdzie nie zarejestrowaną

lub zarejestrowaną jako działalność gospodarcza czy też należąca do organizacji

nie mających nic wspólnego z WCC czy FFE i wystawiającą dokumenty tytułowane jako rodowód, ale nie posiadających żadnej wartości poza organizacją, która je wystawiała.

 
O CO WŁAŚCIWIE CHODZI?

 

Decydując się na kota rasowego bierzesz zapewne pod uwagę nie tylko wygląd

i charakter kota, ale także cenę. Kocięta z "hodowli certyfikowanych"

są często, choć nie zawsze, droższe od tych z "pseudo-hodowli" i zastanawiasz się skąd ta rozbieżność. A różnice  są, i to o wiele większe niż Ci się wydaje.

Oto kilka z nich:

 

"HODOWLE CERTYFIKOWANE"

 

-Taka hodowla to przede wszystkim gwarancja, że kupujesz kota czystej rasy a nie krzyżówkę dwóch ras czy też kota europejskiego zwanego pospolicie "dachowcem", który rasowego początkowo tylko przypomina.

 

-Hodowca zwany tu certyfikowanym jest zobowiązany przestrzegać regulaminu hodowlanego, który został mu przedstawiony przez klub. Hodowca musi  między innymi, zapewnić kotom jak najlepsze warunki bytowe.

 

-Każda kotka może rodzić tylko określoną ilość razy na przestrzeni 2 lat czyli

w odstępach minimum 8 miesięcy -pozwala to organizmowi kotki na pełną regenerację po ciąży i okresie połogu. Również kocur- reproduktor musi mieć czas regenerację

sił pomiędzy kryciami.

 

-Każdy kot pozostaje pod opieką weterynarza.

 

-Każdy kot jest regularnie szczepiony i odrobaczany

 

-Każdy reproduktor i kotka hodowlana (w przypadku chociażby kotów rasy Maine Coon) powinna być przebadana pod kątem prawidłowości genotypu w obrębie pary alleli, których podwójna mutacja odpowiada za występowanie przerostowej wady serca -wady śmiertelnej.

 Nie kojarzy się kocich par z konfliktem w obrębie genotypu HCM tym samym minimalizuje się ryzyko wystąpienia ww. wady serca. Ważne jest też by przy okazji wykonać badanie FeLV i FIV by upewnić się, że wynik jest negatywny.

 

-Każdy kot posiada rodowód, dzięki czemu nie dochodzi do kojarzenia kotów blisko spokrewnionych (co skutkowałoby wystąpieniem wad genetycznych), gdyż hodowcy (FPL/FIFe) posiadają dostęp do bazy rodowodów, z łatwością mogą sprawdzić stopień ewentualnego pokrewieństwa pomiędzy kotami.

 

-Hodowcy utrzymują ze sobą wzajemny kontakt, wymieniają się doświadczeniami, współpracują ze sobą również w kwestii kojarzenia par pomiędzy hodowlami,

co zapobiega zmniejszeniu różnorodności genetycznej w obrębie danej rasy.

 

-Koty z takich Hodowli biorą zwykle udział w Międzynarodowych Wystawach Kotów Rasowych, co poza tytułami daje hodowcy pewność, że jego pupile spełniają standardy dla danej rasy. Ponad to, do wystawy może przystąpić jedynie kot, który przed wejściem na halę wystawową przeszedł pozytywnie kontrolę weterynaryjną -sprawdza się czy kot: jest czysty, nie wykazuje objawów choroby, jest wolny od pasożytów, czy ma chip oraz zgodność numeru chipa z tym wklejonym w książeczce zdrowia, ponad to kontrolowana jest aktualność szczepień.

 

-Kociak opuszczający rodzinną hodowlę zrzeszoną w polskim klubie, otrzymuje rodowód w języku polskim, którego autentyczność można potwierdzić, hodowca może przedstawić Ci wszystkie dokumenty potwierdzające autentyczność swojej hodowli (również w języku polskim) np. nadanie przydomka hodowlanego, badania rodziców, dyplomy z wystaw, i nie będzie widział problemu byś potwierdził wszelkie dane

w klubie do którego należy.

 

"PSEUDOHODOWLE"

 

-W tym przypadku nie masz żadnej pewności, czy nie zapłaciłeś czasem za "dachowca" lub "mieszańca", a tak się zdarza gdy pseudo-hodowca nie jest w stanie zdobyć reproduktora, kryje kotkę kocurem innej rasy. W najlepszym przypadku kociakom nie przypominającym "rasowca" znajdują domy, w najgorszym, najdelikatniej mówiąc, takie kotki są eliminowane. Pamiętaj również, że zgodnie

z polskim prawem, koty nierasowe i/lub nieposiadające rodowodu. nie podlegają sprzedaży.

 

-W przypadku polskich pseudo-hodowli nigdzie nie zrzeszonych (a może i tych należących do organizacji spoza WCC i FFE) nikt nie kontroluje działań pseudo-hodowcy, nie ma obowiązku przestrzegania żadnych regulaminów ani norm, sam sobie jest panem. A kot czy w domu czy w klatce do rozmnażania zawsze się nadaje.

 

-Kotka rodzi tyle razy ile tylko pseudo-hodowca ma ochotę, i w zależności od tego ile pieniędzy potrzebuje. Z kocurem jest podobnie -kryje kiedy "pan i władca" tak zadecyduje.

 

-Nie ma żadnej pewności, że koty regularnie odwiedzają weterynarza czyli nie wiadomo czy nie chorują i czy czasem nie przyniesiesz do domu razem z kociakiem jakiejś choroby. Tu najgroźniej może się zrobić, jeśli masz już inne zwierzę lub/i małe dziecko.

 

-Nie wiadomo czy koty szczepione i odrobaczane są regularnie i czy w ogóle.

 

-Badania genetyczne to duże koszta, dlatego pseudo-hodowcy nawet o nich nie myślą (o ile w ogóle wiedzą cokolwiek na ten temat).

 Nie posiadając badań genotypu, pseudo-hodowcy kojarzą koty, nie wiedząc czy nie doszło do konfliktu -w takim przypadku nowa rodzina może kupić kotka i długo się nim nie nacieszyć: podwójnie zmutowana para alleli (HCM/HCM) to wyrok śmierci.

 

-Brak dostępu do bazy rodowodowej skutkuje występowaniem różnego rodzaju wad genetycznym. Nawet jeśli pseudo-hodowca posiada swoje koty z "certyfikowanych hodowli" z różnych krańców Polski, nie ma żadnej gwarancji czy nie istnieje między nimi pokrewieństwo.

 

-Pseudo-hodowca tylko kłamstwem może nawiązać relacje z "certyfikowanym hodowcą", ale wcześniej czy później zostaje zdemaskowany -nie może liczyć na wsparcie ze strony doświadczonych Hodowców, którzy czerpią swoją wiedzę również z doświadczeń innych Hodowców. Co raz skuteczniej odcinany jest od źródła pozyskania do swojej pseudo-hodowli nowych kotów zapewniających kontynuację nieuczciwej działalności i różnicowania genów, czasem posuwa się do oszustwa. Na szczęście Hodowcy co raz baczniej przyglądają się potencjalnym, nowym rodzinom dla swoich wychowanków i informują się wzajemnie o próbach podstępnego zakupu kociaków do pseudo-hodowli. Ale proceder trwa...

 

-Pseudo-hodowca nie ma możliwości brania udziału w wystawach, w związku z powyższym ani standard rasy, ani też regularność i aktualność kontroli weterynaryjnych oraz szczepień nie są weryfikowane.

 

-Pseudo-hodowca najczęściej sprzedaje kociaki "bez rodowodu" choć są i bardziej wyrafinowani oszuści, którzy podrabiają dokumenty, bądź należą do organizacji, które wystawiają dokument, który rodowodem jest tylko z nazwy, a w rzeczywistości nie jest uznawany przez szanujące się federacje z długą tradycją (czyli te, które są członkami WCC lub FFE) dlatego lepiej sprawdzić hodowlę i autentyczność rodowodu. W przypadku wszelkich dokumentów wystawionych w języku innym niż polski trudniej będzie potwierdzić ich autentyczność.

 

RÓŻNICA W CENIE

 

"Nie ma rzeczy na świecie, której nie można trochę gorzej wykonać

i trochę taniej sprzedać, a ludzie którzy patrzą tylko na cenę zawsze będą ofiarami takich poczynań. Niemądrze jest zapłacić za dużo, ale jeszcze gorzej jest, gdy zapłaci się za mało. Jeżeli zapłaci się za dużo można stracić trochę pieniędzy i to wszystko. Jednakże jeżeli zapłaci się za mało, wtedy czasem można stracić wszystko, ponieważ zakupiony przedmiot może nie wypełnić przeznaczonych mu funkcji. Reguła gospodarki

nie dopuszcza, żeby za małą cenę otrzymać dużą wartość. Wybierając najtańszą ofertę trzeba uwzględnić koszty ryzyka. Gdy się to zrobi,

wtedy nie ma się już tyle pieniędzy aby kupić coś lepszego."

 

John Ruskin (1819–1900) – angielski pisarz, poeta, ale najbardziej znany jako krytyk sztuki i krytyk społeczny.

 

 

"Certyfikowana hodowla", to przyjemność, radość, pasja, możliwość obcowania z ludźmi, którzy w równym stopniu kochają i podziwiają koty.

Hodowla to również misja, polegająca na szerzeniu wiedzy o kotach, działanie na rzecz ich dobra, zarażanie innych fascynacją i uwielbieniem tych cudownych, czteronożnych istot.

 

Takie hodowle, ustalają cenę za kociaka na podstawie kosztów poniesionych na jego utrzymanie, szczepienia, czipowanie, badanie, zakup niezbędnych akcesoriów, koszty transportu do weterynarza oraz podwyższone w znacznym stopniu koszta utrzymania i badania ciężarnej kotki, ogłoszeń o sprzedaży kociąt itp. Gdy zliczysz to wszystko, gwarantuję ci, że sam zrozumiesz, że hodowca nie zarabia na hodowli, a jeszcze do niej dokłada i to nie małe pieniądze. A jeśli nadal wydaje Ci się, że coś zostanie mu w kieszeni, to pomyśl o tym ile kosztuje utrzymanie wszystkich kotów w hodowli przez cały rok, do tego wystawy za które wnosi się nie małe opłaty, koszty przejazdów i hoteli, szczepienia, badania genetyczne, zabawki, drapaki, kosmetyki... Nie da się zbić fortuny na kotach prowadząc uczciwą hodowlę powstałą z miłości do kotów -Nie ma szans!

 

Pseudo-hodowla to biznes -tu nie liczy się kot, ale szybki i łatwy zarobek. Kupujesz kota za mniejszą kwotę, ale nie masz gwarancji, że jest zdrowy, pozbawiony wad genetycznych i że pożyje więcej niż rok... może 1,5 roku jeśli będziesz walczył o niego, ale pamiętaj, że to kosztuje dużo więcej niż kot z certyfikowanej hodowli! Pseudo-hodowla tnie koszta związane z leczeniem, utrzymaniem, nie wykonuje drogich badań genetycznych, chyba, że zmuszona jest z uwagi na ryzyko utraty źródła dochodu. Pseudo-hodowca to dręczyciel, który podnosi sobie standard życiowy kosztem niewinnej istoty.

 

Widzisz teraz dlaczego większość Hodowców denerwuje się na widok ogłoszeń o sprzedaży kotka po niższej cenie? Nie chodzi o pieniądze ale o to, w jakich okolicznościach przyszły na świat! Bo pseudo-hodowcy to nie tylko oprawcy ale też oszuści: kupując niewysterylizowanego kotka z Hodowli mieli obowiązek poddać go zabiegowi, gdyż kotek "na kolanka" jest o wiele, wiele tańszy od kociaka przeznaczonego do hodowli. Pseudo-hodowcy oszukują zatem Hodowców i zarabiają na nieszczęściu kotów -całowanie, mizianie czy najlepsza karma nie zrekompensują cierpienia wycieńczonej porodami kotce. Czy taka kotka jest w stanie rodzić zdrowe i silne kocięta?

 

A teraz Ty zastanów się drogi czytelniku jakiego kociaka wybierzesz i po czyjej stronie staniesz.

 

Posłuchaj serca, nie portfela -tu oszczędzając możesz nie tylko stracić,

ale i przyczynić się pośrednio do męczarni kotów w zachęconych Twoim zainteresowaniem do kontynuacji biznesu pseudo-hodowlach.

 

 

Zapraszamy do zapoznania się z informacjami w zakładce:

HODOWLE W POLSCE

 

oraz do zapoznania się z poniższą pozycją na ten poruszony powyżej temat:

http://dookolakotatv.pl/2014/10/14/kupie-kota-rodowodem-wyrzuce-go-smietnik/

 

 

 

Wszystkie kocięta

z naszej hodowli rejestrowane są

w CBDZOE

Darmowy licznik odwiedzin